|
Prawo pracy w lesie
Pod koniec lutego przed siedzibą Nadleśnictwa Gołąbki (niedaleko Torunia) odbyła się pikieta, w której uczestniczyli członkowie Zarządu Regionu Bydgoskiego „S” i organizacji związkowych z regionu. Blisko 200 związkowców z flagami Solidarności, trąbkami i gwizdkami domagało się respektowania prawa związkowego przez nadleśniczego. Członkowie Solidarności przygotowali taczkę z napisem: „To jest taka dla Malaka”. W petycji skierowanej do nadleśniczego związkowcy domagają się przywrócenia pełnomocnika organizacji zakładowej w Nadleśnictwie Gołąbki na stanowisko komendanta Posterunku Straży Leśnej, zaprzestania przez pracodawcę dyskryminacji członków związku w nadleśnictwie, a także działań utrudniających prowadzenie działalności związkowej. Żądają także podjęcia negocjacji w sprawach pracowniczych i uznania niezależnego sposobu działania organizacji związkowej przez nadleśniczego Marka Malaka. Petycję w nadleśnictwie złożyła delegacja związkowców, której przewodniczył szef regionu Leszek Walczak.
EL
Pracownicy Huhtamaki za strajkiem
Pracownicy fabryki Huhtamaki w Siemianowicach Śląskich są gotowi zastrajkować, aby wywalczyć podwyżki. Takie są wyniki referendum zorganizowanego przez zakładową Solidarność.
– Strajk to najostrzejsza forma protestu. Mam nadzieję, że nie będziemy zmuszeni po nią sięgać i wszystko uda się rozwiązać przy stole negocjacyjnym. Ostatnie rozmowy 1 marca nie przyniosły żadnych konkretów, kolejna runda negocjacji odbędzie się 8 marca. Liczę, że szefowie Huhtamaki, wiedząc, jakie są wyniki referendum, uświadomią sobie wreszcie, że załoga jest naprawdę zdeterminowana i będzie walczyć o podwyżki – mówi Adam Flakus, szef „S” .
W referendum za strajkiem opowiedziało się 86 proc. głosujących pracowników spółki Huhtamaki Polska (zatrudnia 527 osób) i ponad 90 proc. z Huhtamaki Food Service (269 osób).
Związkowcy z Solidarności domagają się 20 proc. podwyżki dla wszystkich zatrudnionych, wprowadzenia od 1 stycznia dodatku za każdą godzinę pracy na drugiej zmianie w wysokości 3 zł i dodatku za każdą godzinę pracy w porze nocnej wynoszącego 4,5 zł.
Protest na kołach
Kilkuset taksówkarzy domagało się od premiera Tuska likwidacji pojazdów świadczących usługi przewozu osób, na które nie posiadają licencji.
Pod kancelarią premiera w Warszawie jeździło 3 marca ok. pół tysiąca taksówek. Było także ponad 100 osób z flagami Solidarności. Licencjonowani taksówkarze walczą z procederem świadczenia usług przewozu ludzi przez osoby nieposiadające odpowiednich licencji. Zarzucają, że tacy świadczeniodawcy wprowadzają w błąd klientów – podszywają się pod taksówkarzy i używają tzw. drogomierzy zamiast taksometrów. Taksówkarze twierdzą też, że „półlegalni” nie znają miasta i jeżdżą korzystając z nawigacji satelitarnej.
W Warszawie jest ok. 9 tys. zwykłych taksówkarzy. Nie wiadomo ilu kierowców świadczy usługi „przewóz osób”. Związkowcy szacują, że jest ich ok. 3 tysięcy.
Ponieważ większość warszawskich taksówkarzy jeździ w korporacjach, na pikietę przyjechali z zasłoniętymi nazwami swoich firm – kierownictwo zakazało im udziału, bo w większości z nich jeżdżą także kierowcy bez licencji.
Komisja Międzyzakładowa „S” Taksówkarzy Zawodowych chce, żeby rząd podjął bezzwłocznie działania, które rozwiążą problem. Związkowcy chcą przede wszystkim egzekwowania obowiązującego już prawa. Chodzi o istniejące zapisy ustawy o transporcie drogowym i niedopuszczenie do przyjęcia przez sejm projektu ustawy, który sprawi, że nie będzie można rozróżnić taksówek od nie-taksówek.
Przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury zapewnili organizatorów akcji, że zajmą się problemem.
Od marca wzrosły emerytury i renty
Od 1 marca zwiększyły się emerytury i renty. Podwyżkę otrzyma 9,5 mln emerytów i rencistów.
Wskaźnik waloryzacji od 1 marca 2010 roku wynosi 104,62 proc. Oznacza to, że jeżeli emerytura wynosi np.: 940,00 zł to po waloryzacji emeryt otrzyma o 4,62 proc. więcej, czyli 983,43 zł (wzrost o 43,43 zł).
Od 1 marca 2010 roku kwota najniższej emerytury, renty rodzinnej i renty dla osób całkowicie niezdolnych do pracy wzrośnie o 31,19 zł (brutto) do kwoty 706,29 zł (brutto), natomiast kwota najniższej renty dla osób częściowo niezdolnych do pracy wzrośnie o 23,99 zł (brutto) do kwoty 543,29 zł (brutto).
Wzrosną renty:
– z tytułu częściowej niezdolności do pracy – teraz 519,30 zł; od marca 2010 r. – 543,29 zł;
– z tytułu całkowitej niezdolności do pracy w związku z wypadkiem lub chorobą zawodową i renta rodzinna wypadkowa – 810,12 zł, po waloryzacji 847,55 zł;
– z tytułu częściowej niezdolności do pracy w związku z wypadkiem lub chorobą zawodową – 623,16 zł, po waloryzacji – 651,95 zł.
Podwyższone będą też specjalne dodatki:
– pielęgnacyjny – 173,10 zł, po waloryzacji – 181,10 zł.
– dla sierot zupełnych – 325,36 zł, po waloryzacji – 340,39 zł;
– kombatancki – 173,10 zł, po waloryzacji – 181,10 zł.
– za tajne nauczanie – 173,10 zł, po waloryzacji – 181,10 zł.
Od marca wzrasta również kwota bazowa, od której naliczana jest emerytura. Nowa kwota jest wyższa od dotychczasowej o 138 zł i wynosi 2716,71 zł. Osoby, które wstrzymały się ze złożeniem wniosku o przyznanie emerytury, otrzymają świadczenie nieco wyższe niż ci, którzy wystąpili o nie w lutym.
17 tys. pracowników zagrożonych
Brak jednego rozporządzenia do obowiązującej ustawy o finansach publicznych zlikwiduje kilkanaście tysięcy miejsc pracy w sferze budżetowej. Janusz Śniadek zwrócił się w tej sprawie do premiera o interwencję.
Nowa ustawa weszła w życie 1 stycznia 2010 r. Na jej podstawie likwidowane są gospodarstwa pomocnicze zarówno państwowych, jak i samorządowych jednostek budżetowych. Nie znikną jednak zadania przez nie wykonywane. Miały je przejąć jednostki macierzyste, czyli te, przy których utworzono gospodarstwa, lub nowe, powołane przez samorządy do wykonywania tych samych zadań, które realizowało gospodarstwo. Niestety, chociaż ustawa obowiązuje od 1 stycznia, dotychczas Rada Ministrów nie wydała rozporządzenia, na podstawie którego nowe jednostki mogłyby powstawać. Rzecz jest o tyle poważna, że pracę może stracić kilkanaście tysięcy pracowników.
„Interweniuję w tej sprawie, bowiem z powodu braku rozporządzenia wykonawczego rozpoczęły się likwidacje gospodarstw pomocniczych. Pracownicy i ich rodziny są zaniepokojeni utratą pracy. We wszystkich gospodarstwach pomocniczych zatrudnionych jest 17,5 tys. pracowników” – pisze w piśmie do premiera przewodniczący Komisji Krajowej „S”.
Odwołany występ boksera Solidarności
Damian Jonak nie wystąpił na sobotniej (6.03) gali bokserskiej w katowickim Spodku. Należący do Solidarności bokser niespodziewanie zakończył współpracę z promotorem Andrzejem Grajewskim.
– Kontrakt został zerwany, nic nas już nie łączy – mówi mistrz świata federacji WBC.
Współpraca obu panów trwała tylko pół roku. We wrześniu 2009 r. Jonak odszedł z grupy Andrzeja Wasilewskiego. – Zdecydowałem się przejść do Andrzeja Grajewskiego, bo nowy promotor zapewniał, że zadba o dobrych przeciwników i ważne walki. W kontrakcie miałem też zagwarantowaną opiekę prawną ze strony kancelarii współpracującej z Grajewskim.
To właśnie brak tej opieki jest jednym z głównych powodów zerwania umowy z promotorem. Kilka tygodni temu do Jonaka trafił pozew, skierowany do sądu przez Wasilewskiego.
– Pan Grajewski, wbrew umowie i wielu zapewnieniom, zostawił mnie z tą sprawą na lodzie. W ostatniej chwili na własną rękę zorganizowałem sobie pomoc prawną. Będziemy się starać o mediację, mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia – mówi Jonak o swoim sporze z poprzednim promotorem.
Co dalej z karierą solidarnościowego mistrza świata?
– Trenuję indywidualnie, dbam o formę. Póki nie wyjaśnię spraw pozasportowych, nie będę walczył. Nie chcę powtórzyć błędu z Łodzi, gdzie miałem za dużo na spraw głowie, co źle odbiło się na mojej formie – mówi Jonak.
Więcej informacji na stronie internetowej Związku |