Nr 49 (1156) 3 grudnia 2010

ŚWIAT

 
Nie – dla „polskich obozów zagłady”
Wersja do druku Grzegorz Eberhardt

W centrum nowojorskiego Manhattanu 13 listopada, na rogu 6 Avenue i 48 ulicy, przed nowojorskim budynkiem dziennika „Wall Street Journal”, zwracała uwagę przechodniów liczna grupa demonstrantów. Transparenty, a także rozdawane ulotki informowały o celu manifestacji – żądaniu sprostowania przez redakcję użytego przez nią kilkakrotnie sformułowania: „polskie obozy koncentracyjne”.


Była to już czwarta w ostatnich dwóch miesiącach demonstracja w tej sprawie. Niestety, nie ostatnia. Redakcja dalej bowiem jest pewna, że określenie, którego użyła, było trafne i nie ma powodu, aby je skorygować. Demonstracje będą więc organizowane dalej.

Zbierzmy milion podpisów
Niestety, nie pierwszy to przypadek przekłamywania historii i obrażania Polski, Polaków. Na szczęście nie przyzwyczailiśmy się do tych kłamstw. W Nowym Jorku do tradycyjnych form protestu, jak np. wysyłanie listów do redakcji, doszło do wspomnianych demonstracji. Jednocześnie, przez kilka tygodni to samo środowisko prowadziło akcję wobec firmy Sprint Nextel, jednego z głównych reklamodawców dziennika należącego do koncernu Murdocha. Do tej potężnej spółki telekomunikacyjnej wysyłane były listy sugerujące nadanie jej wizerunkowi negatywnych cech w oczach milionów Polaków – jej potencjalnych klientów.
W listach podkreślano fakt obrażania Polaków przez redakcję pisma, tak szczodrze obdarzanego przez firmę reklamami. Reasumując – pieniądze wydane na propagowanie dobrego wizerunku firmy mogą odnieść zgoła odwrotny skutek.

Ostentacyjna, negatywna postawa
drugiej strony prowokuje kolejne działania. Oto te same kręgi polonijne miasta nad rzeką Hudson, kilka tygodni temu zainicjowały akcję zebrania miliona podpisów pod protestem wobec stosowania przez media sformułowania: „polskie obozy zagłady”. A więc żądającego przywrócenia prawidłowego, zgodnego z prawdą określenia: „niemieckie obozy koncentracyjne” lub „niemieckie obozy śmierci”. Jeden z głównych działaczy wspomnianego środowiska polonijnego Stefan Komar oczekuje ze strony mediów wprowadzenia filtru automatycznie uniemożliwiającego użycie sformułowania obrażającego Polaków. – Podobnie jak jest to w przypadku słowa „nigger”, traktowanego jako skrajnie obraźliwe dla Afroamerykanów. To nie wymaga specjalnych nakładów czy wysiłku. Wystarczy dobra wola – ocenia w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność” Stefan Komar.
Pytany o powody swej aktywności w tej sprawie stwierdza: – To po prostu należy się mojemu ojcu i jego kolegom, żołnierzom Powstania Warszawskiego. To oni, żołnierze batalionu „Zośka”, 5 sierpnia 1944 odbili z „Gęsiówki” ponad 300 więźniów – Żydów przeznaczonych przez Niemców do rozwałki. Jeśli dziś nie będę protestował, jutro być może dojdzie do tego, iż hymn narodowy Polski będzie miał dla Amerykanów takie samo skojarzenie, jakie ma „Deutschland, Deutschland über alles” – podkreśla.

Procesy sądowe za znieważanie pamięci
W krótkim czasie zebrano już blisko 57 tys. podpisów. Swój protest wyrażają politycy, niezależnie od orientacji. Treść apelu poparł już Lech Wałęsa, Zbigniew Brzeziński, Norman Davies, kompozytor Jan A. P. Kaczmarek, ale i Włodzimierz Cimoszewicz. Podpisy składają także Amerykanie, np. gen. Edward Rowny i obywatele innych krajów, w tym Izraela. Inicjatorzy liczą jednak przede wszystkim na Polaków. Petycja umieszczona jest na stronie Fundacji Kościuszkowskiej (należy szukać jej pod adresem: https://webfactory.fcny.org/kf/events/news/petition/), której prezes Alex Storożyński aktywnie działa na rzecz tej inicjatywy. Aktualnie, wraz z kolegami, zastanawia się nad ewentualnością wytaczania procesów sądowych przez dzieci kombatantów walczących z Niemcami – procesów o znieważanie pamięci ich ojców. Oczywiście, przed sądami w USA.
Stefan Komar, który jest zastępcą komendanta komisariatu policji w polskiej dzielnicy Greenpoint, po służbie, w cywilu aktywnie działa na rzecz amerykańskiej Polonii. Od lat jest jednym z przywódców Pulaski Association of NYPD, organizacji od pół wieku grupującej nowojorskich policjantów polskiego pochodzenia. – Aktualna akcja zbierania podpisów jest niezwykle ważna dla Polonii, ale i dla Polaków w kraju. Powinna nas zjednoczyć. Jestem pewien, że każdy może dołożyć się do tej walki o dobre imię Polaków, o prawdę – podkreśla. Akcja przeprowadzana w Nowym Jorku nie wyklucza podobnych w innych miastach, także w kraju. Wspomniana firma Sprint Nextel działa również w Polsce, można więc wzmocnić protesty wyrażane za oceanem. Bo i powód tej akcji – ogłoszenia spółki na stronach Wall Street Journal – ciągle jest, niestety, aktualny.


Napisz do autora