Tygodnik Solidarność Nr 16 (1021) 18 kwietnia 2008

 
Wydrukuj artykuł
Wydrukuj
ZWIAZEK

 
Prezes równiejszy Krzysztof Świątek
Podczas gdy szef największego polskiego banku Pekao S.A. i były ekspert ekonomiczny NSZZ Solidarność z roku 1980 Jan Krzysztof Bielecki zgarnia co miesiąc ponad 250 tysięcy złotych, jego pracownicy muszą walczyć o kilkusetzłotowe podwyżki do niskich pensji.

3 mln 100 tys. zł - tyle w 2007 r. zarobił prezes Pekao S.A. Co warte zauważenia jeden z jego zastępców Luigi Lovaglio dostał 4 mln 600 tys. zł. To może pokazywać kto tak naprawdę podejmuje w banku strategiczne decyzje, wykonując dyspozycje włoskiego Unicredito Italiano, do którego należy Pekao S.A.
Bankierzy liderzy Według danych opublikowanych przez "Puls biznesu" były premier, a później dyrektor w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju jest jednym z najlepiej opłacanych bankowców w Polsce. Choć np. prezes BPH może się poszczycić ponad 5 mln zł, które w 2007 r. wpadły do jego kieszeni. Jak na tym tle wypadają zarobki pracowników działających w Polsce banków? Mizernie. Natychmiast po ukazaniu się informacji o pensjach prezesów, ktoś na portalu Onet.pl rzucił hasło: "Wpisujcie banki, w których pracujecie i wasze pensje". Niemal od razu pojawiło się mnóstwo postów od osób, ukrywających się pod rozmaitymi pseudonimami:
angela: Eurobank - 1200 zł na rękę, duduś: PKO BP, 1900 zł na rękę po wielu latach pracy. Porażka!, aga: Bank Spółdzielczy 2300 brutto/1600 netto po 5 latach pracy, bankowiec: ING Bank Śląski ok. 1400 zł na rękę (staż 7 miesięcy), Adam: Getin Bank 1100 zł na rękę, żubr - Pekao S.A. - 1900 zł brutto. Wśród tej litanii wyróżniał się jeden wpis:
"Zarabiam 258 tysięcy 300 złotych miesięcznie brutto, ale mam sporo obowiązków. Troszkę deprecjonuje mnie fakt, iż mój wiceprezes zarabia więcej ode mnie. Ale generalnie nie narzekam" - napisał z sarkazmem internauta, który podpisał się nickiem.Krzysiek Bielecki. Wiele osób nie tai swojego gniewu, bo dysproporcje pomiędzy zarobkami pracowników, którzy przyczyniają się do osiągania gigantycznych zysków, a pensjami kadry zarządzającej banków są szokujące.

Bielecki skąpi
O wyższe pensje dla pracowników postanowiły zawalczyć trzy związki z banku Jana Krzysztofa Bieleckiego, w tym Solidarność. "Zarząd banku, pozorując negocjacje ze związkami zawodowymi, jednostronnie podjął decyzję o wprowadzeniu wskaźnika wzrostu wynagrodzeń dla pracowników w 2008 roku na poziomie 6 proc. Biorąc pod uwagę doskonałe wyniki banku za ubiegły rok (zysk netto Grupy Pekao S.A. za rok 2007 wyniósł 2157,5 mln zł i był o 20,9 proc. wyższy niż w 2006 roku), wskaźnik ten jest żenująco niski" - napisali związkowcy.
- To nie jest tak, że prezes nie ma możliwości, by przyznać postulowane podwyżki. Po prostu nie chce podzielić się zyskiem z pracownikami - mówi Barbara Gawron, szefowa "S" w Pekao S.A. - Przyznawane w ostatnich latach podwyżki były symboliczne, nieadekwatne do dobrych wyników pracy. Poza podwyżkami, pracownicy domagają się gwarancji zatrudnienia. Pomimo kilku spotkań negocjacyjnych decydenci z Pekao S.A. usztywnili swoje stanowisko, oczekując bezwarunkowej akceptacji zaproponowanego przez siebie wskaźnika.
Jan Krzysztof Bielecki szczyci się tym, że od końca 1980 roku był ekspertem ekonomicznym NSZZ Solidarność, a w stanie wojennym działaczem podziemnych struktur związku. Zapytałem: dlaczego nie przyjmuje fundamentalnej na Zachodzie zasady, że udział w zysku wszystkich zatrudnionych w firmie osób jest proporcjonalny do osiągniętych wyników? - Fundamentalną zasadą, tak w naszym banku, jak i w krajach zachodnich, jest bezpieczeństwo i pewność otrzymywania pensji w określonej wysokości. Dlatego nie możemy przyjąć zasady bezpośredniego przełożenia wysokości zysku na wysokość zarobków. Oznaczałoby to bowiem, że w przypadku gorszych wyników finansowych (np. za sprawą ogólnego kryzysu gospodarczego) pracownicy dostaliby mniejsze pensje. A na to, dbając o bezpieczeństwo socjalne naszych pracowników, w żadnym razie nie moglibyśmy się zgodzić - odpowiedział w imieniu prezesa Bieleckiego rzecznik banku Arkadiusz Mierzwa.
Zapytałem też czym dla prezesa, eksperta ekonomicznego "S" z 1980 roku są dziś idee Sierpnia '80? I czy nie o sprawiedliwość społeczną wtedy walczył? - W rozumieniu prezesa Bieleckiego najważniejszym elementem sprawiedliwości społecznej jest pewność i bezpieczeństwo otrzymania pensji. Dlatego najważniejszym zadaniem dla zarządu jest zabezpieczenie wysokości pensji naszych pracowników od czynników koniunkturalnych - zaznaczył rzecznik.
Podsumowując rozumowanie Jana Krzysztofa Bieleckiego: pracownicy nie otrzymują podwyżek adekwatnych do zysków banku, bo być może przyjdzie kryzys. Ale prezes dostanie wysoką pensję niezależnie od wyników finansowych.           

 

O podwyżki walczą też w PKO BP
W tym banku zarząd także zaproponował podniesienie pensji o 6 proc. Tyle wynosi wskaźnik wzrostu płac ustalony przez Komisję Trójstronną. Warto jednak pamiętać, że nie ma przeciwwskazań dla większych podwyżek. - Wskaźnik 6-proc. jest nieadekwatny do zysku wypracowanego przez pracowników banku w ubiegłym roku - zaznacza Mirosław Olejniczak z "S" w PKO BP.